Tak wyszło, że jak wrócę to będę już rok do przodu. w latach.
to jest całkiem niesamowite. choć właściwie naturalne.
chwila wyciągania całego roku z kieszeni i chowania do szuflad (żeby móc wspominać) - trwa. mam nadzieję, że nie zajmie to dużo czasu, bo w tym roku kieszenie nie dość, że wypchane to jeszcze o mały włos się nie urwały. ale wzmocnienie jest, ku pokrzepieniu - w końcu jest lato.
a reszta minęła.
jak zwykle.
A kiedy skończy się czas dekadencji
fałszywych pretensji czas
umysłowej impotencji czas
Poświęcony negatywnej intencji
(jak wielu to kręci mimo konsekwencji)
już?