Błoto. Jeśli ktoś mi kiedyś powie: "ugh jakie błoto!", odpowiem: "Ty Błota nie widziałeś i życia nie znasz". Choś i tak myślę, że polubiłyśmy to błoto, bo co jak co ale na strumieniach to zawsze można polegać. Beskid Niski sercu bliski.
1. Andrzej
Dwa ostanie bilety i ruszamy. Brak noclegu otwiera nowe perspektywy, łącznie z przysznicem pod wodospadem, poczwórnymi urodzinami i zimną nocą we współdzielonym namiocie. Studencka baza namiotowa.
2. Adam
Siódma rano i ruszamy. Błoto. I Słońce kiedy tylko wyjdzie się z lasu. A jeśli na szlaku spotkasz nauczyciela informatyki z Gliwic - wiedz, że w górach nie ma złych ludzi. Brak noclegu przestaje być problmem - puste schronisko młodzieżowe. Dukla.
3. Dziki
Jeśli ktoś zapyta nas czy chodzimy po szlakach, odpowiemy: NIE. Nogi poszarpane i poparzone - to nic nie znaczy, bo zawsze można polegać na strumieniu. Satysfakcja.
4. Cerkiew
Dziesięć pytań i w drogę. Błoto? A jakże! Co więcej: rzeka. Sześć razy - rzeka.
Bacówka z horroru i burza w nocy.
(2 w nocy)
Kawik: - Śniło mi się, że poszłyśmy do kościoła...
Pactwa: - Ale Ty nie chodzisz do kościoła...
Kawik: - Ale to cerwkiew była.
(koniec).
5. Kozie Żebro
Więcej szant i pieśni żołnierskich. Złota arka i ponad godzinna wędrówka na śniadanie. Pionowe podejście i burza na szczycie. A one dwie pod drzewem i śpiewają: Słoneczko dzisiaj późno wstało i w takim bardzo złym humorze ... A potem urodziny. Bo w górach nie ma złych ludzi (ewentulanie w dolinach) nawet jeśli łażą po dachu i nie dają spać.
6. "Samochód pani jedzie!"
Pożeganie z giatrą na parapecie i oczywiście banan i bułka (dla mnie czasem za dużo, za ociąganie przepraszam ;)). Najwyższy szczyt. Błoto. Tu szlak a tam brak. Końcowa podróż stopem, bo przepłynięcie rzeki wpław nas przerosło.
I do domu i koniec. Choś w głowie planów w bród, a na stopach odciski (i chleb w prezencie).
Dziękuję Kawiczku :*
Bo można odpocząć przechodząc Beskid Niski ze wschodu na zachód.
I można odzyskać wiarę w ludzi.
A następnego dnia masz urodziny i jest Ci wszystko jedno, bo rano dostajesz ulotki pod postacią butelki Martini, a potem przyjeżdża rodzina. Wszystko Ci jedno, bo jest dobrze. Bardzo dobrze!